Valentine - Kina Grannis
- Wiesz co właśnie przyszło mi do głowy? Skoro zbliżają się Walentynki, to powinnaś wykorzystać ten plac przed domem!
- Po cholerę?
- No na parking! Na parking i to płatny! Jak zaczną się zjeżdżać do Ciebie z tymi kwiatkami i życzeniami, to jeszcze na tym zarobisz!
Mój drogi przyjaciel Max, powalił mnie dziś tym stwierdzeniem na łopatki. Leżałam więc ze swoimi myślami i promiennym uśmiechem na twarzy przez długie minuty. Czy jednak grono adoratorów jest czymś, co aby nie przyprawia nas o ból głowy? A może ich brak sprawia większy?
Inny znajomy, zapytany dokładnie czwartego lutego o to, czy w końcu któregoś dnia, powie mi coś miłego, bez wahania odparł, iż owszem, "za dziesięć dni". Tak jakby Walentynki były dniem, w którym można byłoby pozwolić sobie na coś więcej w relacjach damsko - męskich niż przez cały, długi rok.
Paradoksalnie więc, czy dzień 14 lutego, będący Dniem Zakochanych, nie jest przypadkiem bardziej dla ludzi samotnych, singlów, nie pozostających w stałych związkach? Czy ludzie świadomi swojej odwzajemnionej miłości, będąc szczęśliwi z partnerami ich życia, w ogóle oczekują na to święto? Dla nich to po prostu kolejny dzień w roku, aby okazać sobie uczucie. Może faktycznie, zachęcający bardziej do przerwania monotonii i rutyny dnia powszedniego (jeśli w takiej przyszło im żyć) i wyjścia na romantyczną kolację, bo zwykle pochłania ich praca, dom, rodzina, a Walentynki to taki impuls: "Pieprzyć to! Niech dziś będzie inaczej!". Być może. Jednak tak na prawdę, to my samotni, w duszy przeklinający ten cholerny dzień, liczymy, że właśnie wtedy stanie się coś niezwykłego. Nasze pogańskie Boże Narodzenie - dzień cudów, wielkiej miłości, która być może w tym roku właśnie się ujawni w postaci bukietu róż na progu mieszkania, kartki z poruszającym wyznaniem, a może jego uśmiechem, tym razem mówiącym wyraźniej niż zwykle: "To Ciebie właśnie potrzebuję...".
Jeżeli jesteśmy samotne, warto w ten wieczór przytulić butelkę wina i przyjaciółki. No chyba, że wszystkie są już zajęte! Wtedy... Wtedy warto pomyśleć, czy to nie my powinnyśmy komuś wyznać co czujemy, a nie czekać aż ktoś zrobi to za nas. Niekoniecznie w Walentynki, byleby nie czekać kolejny rok. Miłość nieodwzajemniona zawsze boli mniej, niż ta nieuświadomiona i skrywana głęboko, czasem długimi latami.